Znalazłam wczoraj magiczne miejsce. Przynajmniej magicznie wygląda na zdjęciach. Magią codzienności. Drzewa, rzeka, hamaki, namioty i cisza, przerywana wieczorami koncertami muzyki elektronicznej. I dostępne jedzenie, bez konieczności przygotowywania. Na ten moment więcej mi nie trzeba. Zarezerwowałam więc pełne cztery dni – od dziś do poniedziałkowego wieczoru. Continue reading “Dziś”