[ENG follows]

Porzuciłam książki w 2018. Przeczytałam może dziesięć, może dwanaście. Nie żeby specjalnie, ale jakoś się nie składało. Co wzięłam książkę do ręki, to nudziła mnie szybciej lub później. Niewiele udało mi się doczytać do końca. M.in. “Little Life” Hanya Yanagihary (polecone przez Marię), “Koniec jest moim początkiem” Tiziano Terzaniego (w końcu Terzani!) czy “Wojnę, która nas zmieniła” Pawła Pieniazka (no bo Ukraina). Wróciłam do “Mistrza i Małgorzaty” Bułhakowa (czasem warto zajrzeć do klasyki) oraz do “Zapisków z nocnych dyżurów” Jacka Baczaka (warto zawsze). Tyle z tych ważniejszych.

Bycie w Polsce sprzyja czytaniu. Zanurzam sie tu w słowa, w język. Pasuje mi wszystko – czas, miejsce, przestrzeń. Polska moim czytelniczym rajem!

Wczoraj skończyłam lekturę Mariusza Szczygła “Nie ma”. Pewnie nigdy bym po nią nie sięgnęła (w końcu do tej pory nawet o niej nie słyszałam, do czasu aż weszłam do księgarni i zobaczyłam tytuł, który mnie zawołał oraz nazwisko autora, też niczego sobie). No a potem przeczytałam wstęp i zakrzyknęłam w myślach: “Biorę!”. Z tej okazji przytaczam wstępu fragment, ku pamięci:

“Zjawiają sie nieproszone i jest ich coraz więcej. Lubią przyjść mailem lub Messengerem. A im jestem starszy, tym bardziej sie mnożą.

Umarł/Umarła.

Kiedy dostaję taką wiadomość, myślę: “Oto kolejna osoba będzie teraz u mnie mieszkała”.

Napisałem do siostrzenicy, wymienionej tu Iwony Ostapkowicz: “Pamiętam, jak zaprosiliśmy ją z moim przyjacielem na kolację. Oboje już nie żyją.. Ciekawe, czy ich świadomość gdzieś krąży? Obawiam się jednak, że świadomość gaśnie, jeśli już nie może jej ożywiać chemia mózgu. Mogą tylko żyć w naszej pamięci – i będą. Iwona więc też zamieszka u mnie”.

Zjawiają sie nieproszone i jest ich coraz więcej. Lubią przyjść mailem lub Messengerem. A im jestem starszy, tym bardziej sie mnożą. Tak będzie do chwili, gdy nie dostanę już żadnej wiadomości.

Wtedy przyjdzie mi zamieszkać u kogoś z Was.”

Za piękną książkę oraz piękne słowa otwarcia (i zakończenia), dziękuję Panie Mariuszu.

I have abandoned books in 2018. I’ve read maybe ten, maybe twelve. Not on purpose, it just happened somehow. Every time I took a book to my hand, it got boring, sooner or later. Only a few I managed to finish. E.g. “Little life” by Hanya Yanagihara (recommended by Maria), “The End is My Begining” by Tiziano Terzani (finally Terzani!) or “War that has changed us” by Pawel Pieniazek  (as it’s about Ukraine). I returned to “Master and Margaret” by Bulhakov (sometimes it’s worth to check the classics) and to “Notes from the night shifts” by Jacek Baczak (always worth it). That’s all about the important ones.

Being in Poland serves reading well. I dive in words, in language. Everything works perfectly – time, place, space. Poland is my reading heaven!

Yesterday I finished reading “There is not” by Mariusz Szczygiel. I would probably never read it (actually I haven’t even heard about the book until I entered book shop and saw the title which was somehow calling me and the name of the author, pretty good one as well). And then I’ve read foreword and though “I take it!”. Because of that a piece from the foreword, in remembrance.

“They come uninvited and there are more and more of them. They like coming by email or by Messenger. And the older I am, the more of them come.

He died / She died.

When I get such a message, I thin: “Another person is going to live by me”.

I wrote to my niece, Iwona Ostapkowicz: “I remember, when we invited her with my friend for dinner. Both of them died already. I’m curious whether their consciousness is somewhere around? I’m afraid though that consciousness dies when the brain’s chemistry doesn’t feed it anymore. They can only live in memory – and they will. So Iwona will live by me”.

“They come uninvited and there are more and more of them. They like coming by email or by Messenger. It will be like this until I won’t get any of them anymore.

Then I will start living by one of you.”

Mr Mariusz, thank you for the beautiful book and beautiful foreword (and epilogue).

Advertisements