[ENG follows]

Dwóch starszych siwowłosych mężczyzn w okularach siedzi za stołem pokrytym niebieską mozaiką. Jeden (ten z brodą, w koszuli w niebieską kratę) czyta gazetę i popija cappuccino, drugi (bez brody, w białej koszuli niebieskim kardiganie) siedzi z laptopem i notatkami, wygląda na bardzo skupionego. Ściana naprzeciw mnie obwieszona jest czarno-białymi starymi zdjęciami. Spoglądam na nie co chwilę. Najbardziej w tym miejscu podoba mi się to, że jest otwarte od 6.30 rano i od samego rana żyje pełnią życia. Wymyśliłam, że mogę jutro pojechać na wschód słońca nad ocean (co prawda chyba lepiej oglądać tam zachód słońca akurat..), a potem przyjechać na śniadanie tu właśnie.

Te pierwsze kawiarnie w nowych miejscach zawsze zostają w pamięci. Uwaga w takich chwilach jest niezwykle wyostrzona. Kiedy jeszcze zauważa się wszystko, włącznie z kolorami ścian i pęknięciami chodnika. Małe okrągłe stoliczki przykryte mozaikami wpisują się idealnie w potrzebę uważności i dostrzegania.

Do środkowego stołu dołączyło kilku mężczyzn. Wszyscy, włącznie z obserwowanymi przeze mnie dwoma siwowłosymi jegomościami, zdają się świetnie znać z sobą, wnioskuję po pochłaniającej ich porannej pogawędce.

Od kilkunastu już dni przeglądam różne strony na temat tego, co zobaczyć w San Francisco.. I dalej sama nie wiem tak naprawdę co chcę zobaczyć. Może po prostu chcę sobie tu pobyć? W całej tej podróży fascynuje mnie sama możliwość bycia w niej. Ponad dwa lata zajęło mi odpoczywanie po poprzedniej wędrówce.. Wniosek z tego taki, że czas jest podwójnie proporcjonalny – skoro ostatnio podróżowałam rok, to dwa lata zajęło mi odpoczywanie i kompresowanie danych w głowie, żeby stworzyć miejsce na nowe wspomnienia.

Podróże mnie wypełniają, dają przestrzeń, nowe zapachy, smaki, ludzi, twarze, uśmiechy, emocje, doświadczenia. Jak spotkanie z krzyczącym na mnie wczoraj bezdomnym człowiekiem, któremu przeszkodziłam w oddawaniu moczu prosto na chodnik. Albo jak jeżdżenie nocą autem wzdłuż Pacyfiku słuchając Adele. Czy jak opowieści niemieckiej au-pair, włoskiej niani z Nowego Jorku i mieszkającej w Nowej Zelandii chińskiej nauczycielki matematyki – moich trzech współtowarzyszek w hostelowym pokoju.

Nie mogę się oprzeć podróżom. Choć czasem mam dość, to wiem, że to dość jest tylko na trochę. W końcu i tak wracam.

Two older, grey-haired men in glasses are sitting behind the table covered in blue mosaic. One (the one with beard in a blue checked shirt) is reading a newspaper and drinks cappuccino, the other (without beard, in white shirt and blue cardigan) sits with his laptop and notes, looks very focused. The wall in front of me is full of old, black&white pictures. I constantly look at them. What I like about this place the most is that it opens at 6.30 and since very first minute in the morning is full of life. I even have this idea already to go see the sunrise tomorrow morning at the ocean (yeah, I know that actually better for the sunset..) and then come here for breakfast.

Those first coffee places in new places stay with me forever. The attentiveness in such moment is extremely sharp. When you notice everything, including colours of walls and cracks in the walls. Small round tables covered in colourful mosaic are perfect for my need of noticing.

A few men have joined the table in the middle of the room. All of them, including the two grey-haired guys, seem to know each other perfectly, I assume by seeing them conversing deeply and laughing.

For quite a few days already I’ve been checking different website about what I want to see in San Francisco. And I still don’t know what that’s going to be. Maybe I just want to be here and that’s it? In this whole journey I’m fascinated by the possibility of being in it. It’s been over two years now since my last travel.. The conclusion is that time is double proportional – if I traveled for one year, I needed two to rest and compress all the data in my head in order to make some space for new memories.

Travels make me feel full, give the space, new smells, tastes, faces, smiles, emotions, experiences. Like the meeting with the homeless man last evening shouting at me when I disturbed him in peeing. Or like driving by night along the Pacific coast listening to Adele. Or listening to German au-pair girl, Italian nanny from New York and living in New Zealand Chinese math teacher – my three roomies in the hostel.

I can’t resist travels. Sometimes I feel that’s enough but I know that enough is only temporary. Eventually I’m always back.

Advertisements