[ENG follows]

Niesamowite, że w momencie, kiedy po krótkim i upalnym lecie, przywitał mnie w Kijowie pierwszy chłodny poranek, od razu pomyślałam o pisaniu. O tym, żeby zapamiętać w słowach przemieszany ze spalinami zapach mgły, mimo wciąż jeszcze nieczęstych samochodów o tej porze dnia. O wciągniętej na głowę czapce chroniącej uszy przed zmarznięciem. O bladoróżowym szaliku, którym się opatuliłam. I o okularach przeciwsłonecznych na nosie, bo choć słońce wciąż mocne, to jednak już nie dające tyle ciepła. Gdzie zniknęło lato?

Przecież zaledwie tydzień temu kąpałam się w Morzu Azowskim, wokół siebie mając praktycznie opustoszałą plażę. W kompletnych ciemnościach siedziałam sama nad jego brzegiem, wsłuchując się w szum fal i podziwiając rozgwieżdżone niebo. Zaskoczona oglądałam wschód słońca, przyglądając się łodziom rybackim wyruszającym na połów oraz zakochanej parze, która przyszła wykąpać się w morzu o wschodzie słońca na golasa.

Po tym wyjeździe, skóra schodzi mi z pleców wciąż jeszcze dziś. Lato, gdzie jesteś?

Lato, które w Kijowie buchało rozgrzanym betonem i powietrzem gorącym tak, że aż ciężko było oddychać. Lato, kiedy leżałam w nocy w Umaniu w parku i oglądałam spadające gwiazdy. Lato nad kanionem Buki, który oprócz zieleni, ubrany był w kolory wyschniętej od słońca trawy. Lato w kajakach, z których można było obejrzeć Kijów z całkiem innej perspektywy.

Już jesień. Kupiłam dziś ciepły koc w kolorze morskim, żeby zawijać się w niego w chłodne wieczory. Mam ochotę na naleśniki z syropem klonowym na śniadanie. Mam ochotę upiec tartę ze śliwkami i cynamonem. Mam ochotę na chłodne poranki i feerię kolorów liści na drzewach. Cieszy mnie nadchodzący niebawem wyjazd w ukraińskie Karpaty.

Niech ta pierwsza ukraińska jesień będzie raczej kolorowa niż szara. Proszę.

It’s pretty amazing that at the very moment when after the short and sweltering summer, I was welcomed by the first cold morning in Kiev, I immediately thought about writing. About remembering in word the smell of fog mixed with the smell of exhaust fumes, despite only a few cars on the streets at this time of the day. About a cap on the head, protecting ears from the cold. About powder-rose-coloured scarf I have swaddled myself in. And about sun glasses on my nose, because even though the sun was still strong, it stopped giving enough warmth. What happened to the summer?

It has been only a week ago when I was swimming in the Sea of Azov, having almost empty beach around me. I was sitting in a complete darkness late in the evening, listening to the lap of waves and watching the sky, full of stars. Surprised by the traffic I was watching the sunrise, observing also the fishermen boats setting off for the fishing and a couple swimming naked at the sunrise.

The skin on my back is still peeling off after that trip. Where is the summer?

The summer that was flaring up with the hot concrete. The air was so hot that it was difficult to breathe sometimes. Summer, when I was laying on the ground in park in Uman in the night, watching the falling stars. Summer at the Buki canyon, which apart from the green, was also dressed in the colours of dried grass. Summer in the kayaks, giving the opportunity to see Kiev from a very different perspective.

It’s autumn already. I bought a warm sea-blue-colour blanket, to wrap myself around in the cold evenings. I feel like having pancakes with maple syrup for breakfast. I feel like baking tart with plums and cinnamon. I feel like cold mornings and the spectacle of colours of the leaves on the trees. I’m so happy about upcoming travel to the Ukrainian Carpathians.

Let this first Ukrainian autumn be colourful rather than grey. Please.

Advertisements