Search

Wadi Rum. Cisza / Wadi Rum. Silence

[ENG follows]

Ciszy pustynnej nocy właściwie nie da się wyrazić. Leżę przykryta trzema grubymi kocami i obserwuję przesuwający się księżyc i zmieniające położenie gwiazdy na niebie. Wielka Niedźwiedzica pojawia się dopiero około trzeciej nad ranem. Marznący nos jest wyznacznikiem spadającej temperatury i bliskości natury. Podczas nocnego spaceru przy pełni księżyca towarzyszy mi tylko chrzęst piasku pod stopami. Continue reading “Wadi Rum. Cisza / Wadi Rum. Silence”

Advertisements

Martwe Morze.. / Dead Sea..

“[…] stoi wokół nas. I nadziei brak na wiatr.” Wpis z dedykacją dla R. Continue reading “Martwe Morze.. / Dead Sea..”

Amman. Pustka / Amman. Emptiness

[ENG follows]

Towarzyszyła mi przez cały czas. W nieodebranych telefonach i pozostawionych bez odpowiedzi wiadomościach. W wietrze, który rozwiewał włosy na Cytadeli. W widoku na białe kamienice przytulone jedna do drugiej. W labiryncie uliczek. W kotach błąkających się po całym mieście. W nieoczekiwanym spokoju, który znalazłam w sobie. Continue reading “Amman. Pustka / Amman. Emptiness”

Pozdrowienia z Odessy / Greetings from Odessa

[ENG follows]

Mimo deszczu w Odessie pokochałam właściwie wszystko.

Stojącą przy schodach wewnątrz kamienicy, w której mieścił się mój hostel, starą, nadgryzioną zębem czasu rzeźbę; taką, jaką zazwyczaj ogląda się w parkach albo na wystawach. Pustą plażę, bo przecież kto normalny chodzi na spacery w deszczu i zimnie w sobotni wczesny poranek. Continue reading “Pozdrowienia z Odessy / Greetings from Odessa”

Ukraińskie Karpaty. Momenty. / Ukrainian Carpathians. Moments.

[ENG follows]

Widok na szczyt Jawornik-Gorgan z polany, na której zdecydowałyśmy, że damy radę, nieświadome, że właśnie podjęłyśmy decyzję o godzinnym podejściu i pięciu godzinach zejścia i przebijania się przez gęsty las w ciemności, ze strachem zaglądającym nam głęboko w oczy.

Zgubienie ulubionej czapki, czego do dziś nie mogę odżałować.

Dotarcie do hotelu „Dziki Miód”, gdzie odwodnione gotowe byłyśmy wziąć pokój za każdą cenę, wdzięczne za to, że wciąż żyjemy i niedowierzające, że to wszystko, co się wydarzyło, wydarzyło się naprawdę. Lekcja pokory przed naturą.  Continue reading “Ukraińskie Karpaty. Momenty. / Ukrainian Carpathians. Moments.”

Kajakami po Dnieprze / Dnipro on kayaks

[ENG follows]

Wokół ciebie cisza. Większość dźwięków, które słyszysz, to uderzenia wioseł o taflę wody. Plusk. Wystawiasz twarz do słońca. Mijacie opustoszałe brzegi. Na plaży nudystów dwie nagie osoby leżą zwrócone twarzami do siebie. Continue reading “Kajakami po Dnieprze / Dnipro on kayaks”

Niech będzie / Let it be

[ENG follows]

Niesamowite, że w momencie, kiedy po krótkim i upalnym lecie, przywitał mnie w Kijowie pierwszy chłodny poranek, od razu pomyślałam o pisaniu. O tym, żeby zapamiętać w słowach przemieszany ze spalinami zapach mgły, mimo wciąż jeszcze nieczęstych samochodów o tej porze dnia. O wciągniętej na głowę czapce chroniącej uszy przed zmarznięciem. Continue reading “Niech będzie / Let it be”

Jesień / Autumn

[ENG follows]

Jesień jest wtedy, kiedy robię naleśniki z dżemem. Częściej niż zwykle. Wtedy, kiedy usypia mnie dźwięk deszczu bębniącego o parapet po drugiej stronie szyby. I budzi też. Wtedy, kiedy chmury biorą pierwszeństwo nad słońcem, rozpychając się samolubnie po niebie. Wtedy, kiedy gdy jadę o poranku na rowerze, liście szeleszczą pod kołami. I marzną dłonie, więc na zmianę wkładam raz jedną, raz drugą do kieszeni kurtki, żeby je odrobinę ogrzać. Continue reading “Jesień / Autumn”

Powroty / Returns

[ENG follows]

Uciekałam przed tym tekstem bardzo długo. Gonił mnie od kiedy z końcem maja przekraczając nocnym blablacarem niemiecko-polską granicę zmierzałam w kierunku Warszawy. Przez okno samochodu patrzyłam na wszystkie stare-nowe miejsca, tak znajome i nieznajome jednocześnie. Gonił mnie, kiedy latem odbywałam pierwszą i kolejne letnie wyprawy cmentarne, w poszukiwaniu śladów przodków, po tym, jak projekt odtwarzania historii mojej rodziny zaczął nabierać niespodziewanego tempa, a ja zaczęłam robić zdjęcia nagrobków, odwiedzać księży w parafiach i wertować stare księgi parafialne, by wyczytać z nich imiona i nazwiska moich praprababć i prapradziadków. Gonił mnie po lwowskich zakątkach odwiedzonych w lipcu w pełni słońca, ze skrzypiącą huśtawką i panem oprowadzaczem po świątyni służącej wiernym różnych religii, w zależności od dnia tygodnia. I po ukraińskiej podlwowskiej wsi, z wielkim krzyżem dla alkoholików na jej środku, pod którym podobno wystarczy się pomodlić, by problem z alkoholem zniknął. Gonił mnie każdego dnia bólem kolan przypominającym styczniowe chorwackie góry, które pokonały moje kolana. Gonił jesiennym wschodem słońca nad polskim morzem, na który wybrałam się, mimo, że łóżko takie ciepłe, miękkie i wygodne. Gonił w końcu po bieszczadzkich październikowych szczytach. I tam dopadł. Uległam.

Bieszczady. Fot. K. Prokopowicz

Continue reading “Powroty / Returns”

Create a free website or blog at WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: